• Wpisów:28
  • Średnio co: 88 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:20
  • Licznik odwiedzin:2 078 / 2562 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
To jest mój przepis, dostosowałam go do własnych potrzeb i możliwości na podstawie przepisów znalezionych w internecie. Nie ma w nim żmudnego zagniatania chleba według określonych zasad, nie potrzeba do niego specjalnych umiejętności ani sprzętu (typu koszyk do wyrastania). Wystarczy duża miska, ręczny mikser i foremki. U mnie są to dwie stare i wypróbowane keksówki. Starałam się dać jak najbardziej dokładny opis krok po kroku,aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że ja z racji tego, że robię to już w zasadzie "na oko" i z pamięci,więc mogłam nie umieścić czegoś,co dla mnie jest oczywiste,wiec w razie pytań zapraszam.

Do pierwszego chleba z młodego zakwasu wzięłam ok. 350g tegoż zakwasu, część zaś (ok. 100g chyba, nie pamiętam dokładnie,ale to nie ma aż takiego znaczenia, byle nie za dużo) wlałam do litrowego słoika i wstawiłam do lodówki na kolejny wypiek.



1. do zakwasu w słoiku, który został z poprzedniego pieczenia dodać tyle mąki żytniej i wody, żeby było jak gęsta śmietana i żeby sięgało mniej więcej do miejsca, gdzie słoik się zwęża.





2. słoik z dokarmionym zakwasem zostawić do momentu, aż pojawi się mnostwo pęcherzyków powietrza i zakwas urośnie (stary nie zawsze urośnie, ale jak "zabąbelkuje" i nie urośnie to też w porządku, nadal ma odpowiednią moc)



3. żeby pomóc zakwasowi szybciej urosnąć można słoik wstawić do miski z dość ciepłą wodą (ale nie gorącą!)


4. jak już zakwas jest gotowy robimy zaczyn: wlać do dużej miski wyrośnięty zakwas, zostawić na dnie słoika tylko trochę, ok 50-100 gram (maksymalnie trzycentymetrową warstwę), wsypać pół kilograma mąki (dowolnej) i wlać poł litra wody (woda ma być przegotowana i ostudzona, letnia; taką samą wodę dodajemy, kiedy dokarmiamy zakwas w słoiku)




5. wszystkie składniki w misce wymieszać dobrze, ale nie musi być na gładką masę, przykryć torbą foliową i wstawić do rośnięcia w spokojne miejsce bez przeciągów, np. do piekarnika)



6. zaczyn zostawić NA NOC. Tak wygląda rano:



7. następnego dnia do zaczynu dodać pół kilograma mąki i ok. 150 ml wody, można dodać jej trochę więcej lub mniej, w zależności od gęstości ciasta, jednak ciasto nie może być zbyt rzadkie

8. następnie dodać ok. łyżkę stołową soli (można sól też rozpuścić w wodzie, którą dodajemy do ciasta), dowolne zioła i/lub ziarna (u mnie na zdjęciu zarodki pszenne).


9. ciasto wyrabiać mikserem z końcówkami spiralnymi ok. 5 minut na najwyższych obrotach



10. przygotowane wcześniej foremki keksowe wysmarowane tłuszczem i wysypane mąką lub bułką tartą napełnić ciastem podzielonym na mniej więcej równe części i zostawić chleb do wyrastania w ciepłym miejscu bez przeciągów (najlepiej w piekarniku); foremki nakryć torbami foliowymi tak, żeby rosnące ciasto nie dotykało folii i nie przykleiło sie do niej.





11. kiedy chleb podwoił już swoją objętość w foremce (trzeba uważać, żeby nie wykipiał!) należy rozgrzać piekarnik do maksymalnej temperatury (240-250 stopni), wcześniej wlewając do brytfanki wodę i wstawiając ją do piekarnika, żeby go dobrze naparować, wystarczy kubek zimnej wody.



12. wyrośnięte ciasto chlebowe spryskać wodą i wstawić do piekarnika; pierwsze dwadzieścia minut piec ciasto w temperaturze maksymalnej, po tych dwudziestu minutach zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec kolejne 30 minut. NIE WOLNO OTWIERAĆ PIEKARNIKA PODCZAS PIECZENIA!

13. po upieczeniu wyłączyć piekarnik, ale ciasto zostawić jeszcze na pięć minut nadal nie otwierając drzwiczek piekarnika

14. chleb wyjąć i postawić NA KRATCE, żeby odparował ze wszystkich stron i dobrze wystygł, dopiero jak będzie zupełnie zimny można go pokroić.

15. SMACZNEGO!

  • awatar (.......): @Lilitha: a owszem, smakuje bardzo, zwłaszcza mojemu dwulatkowi, który go wcina bez żadnych dodatków i żąda jeszcze i jeszcze :-)
  • awatar Lilitha: świetny przepis, domowy chleb musi smakować przepysznie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od ponad dwóch lat wypiekam własny chleb.
Dobry chleb zaczyna się od zrobienia zakwasu, czyli po prostu wyhodowaniu dzikich drożdży. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Większość czasu zajmuje bowiem... czekanie.
Żeby zrobić własny zakwas potrzeba mąki żytniej i wody. Ja zrobiłam swój zakwas na mące typu 720, bo akurat nie miałam innej, ale im wyższy tym lepsza mąka.
No, więc - zaczynamy! Odmierzamy 100g mąki i 100ml wody (letnia przegotowana) i mieszamy ze sobą. Zostawiamy w zacisznym miejscu bez przeciągów (ja w piekarniku - zimnym oczywiście!), żeby mieszanka fermentowała i pojawiły się drożdże. I już. Po 12 godzinach należy to wszystko zamieszać. Po następnych 12 godzinach dodać znów 100g mąki i 100ml wody, a po kolejnych 12 zamieszać. Taki manewr powtarzać przez 5 dni. Najlepiej wszystko wykonywać w dużej misce z wysokimi ściankami, bo młode drożdże będą bąbelkować i rosnąć dość gwałtownie. Ja zaczęłam w niedzielę o 22.00 wieczorem. W poniedziałek rano o 10.00 zamieszałam i o 22.00 znów dodałam kolejną porcję mąki i wody. I tak aż do piątku włącznie. W sobotę piekłam swój pierwszy chleb na zakwasie. A jak upiec taki chleb mając już zakwas? O tym w kolejnym poście.
  • awatar apasionata: @hu ar ju ?: a owszem, zapomniałam dopisać - czasem jak ocet, raczej jabłkowy niż spirytusowy, a czasem jak zmywacz do paznokci :-)
  • awatar hu ar ju ?: a taki zakwas wydziela jakiś charakterystyczny zapach?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.